Co potrzeba żeby zostać przedsiębiorcą?

Cytat z Mistrza

Jedną z rzeczy, która napawa mnie niezmierną dumą jest fakt, że nasza Firma posiada już dwóch wspólników, którzy zostali nimi w wyniku zatrudnienia w Green Parrot jako pracownicy. Mowa oczywiście o Maćku i Mariuszu, którzy są partnerami w spółce Develtio.

Ostatnio jeden z pracowników zapytał mnie, „co potrzeba” żeby zostać partnerem. Postanowiłem napisać zatem kilka słów o tym „co potrzeba”. Jako lekturę uzupełniającą polecam „Najtrudniejsze w tym co trudne” Bena Horowitza . Kupiłem ze 3-4 sztuki tej książki, więc krąży ona po firmie jeśli ktoś byłby zainteresowany.

Mógłbym tu pieprzyć ogólnikami, ale pewnie to nie jest zbyt ciekawe, więc postanowiłem posłużyć się szeregiem przykładów.

Co potrzeba żeby być przedsiębiorcą w punktach:

  • Wstać o 2.30 w nocy, żeby skoordynować pracę grafika który jest aktualnie w Stanach, a musicie dowieźć coś na następny dzień do 10.00
  • Odwołać wyjazd na wakacje, bo jest ważne spotkanie u klienta. Jeśli na nim nie będziesz projekt ma 20% szans na wywalenie się – nie chcesz brać tego ryzyka, choć wydaje Ci się niewielkie.
  • Nauczyć się, odkryć, wymyślić coś unikalnego, czego nie ma nikt inny i/lub wspierać, pomagać, robić rzecz, na poziomie, który dla innych jest nieosiągalny. Stać się niezbędnym, przynajmniej dla wąskiej grupy osób.
  • Umieć prosić o zamknięcie transakcji 5 i więcej razy
  • Wsadzić sobie w tyłek swoją dumę (czasami) i pokornie wysłuchać tego czego chce klient i dlaczego on ma rację, ale też…
  • … umieć w bezpośredni sposób wyjaśnić klientowi że jest w totalnym błędzie i przekonać go, bez obrażania się for life, że trzeba to zrobić inaczej
  • Umieć zwolnić osobę, która jest jednym z twoich ulubionych znajomych / przyjaciół
  • Żyć pół roku bez pensji i…
  • …znosić bez urazy fakt, że zarabiasz przez określony czas mniej niż większość ludzi, których zatrudniasz
  • Jak coś spieprzysz, to wziąć to na siebie, pracować za darmo nad danym projektem, ale za to ciężej i dłużej (na zasadzie: obiad był niedobry i drogi, ale za to mało) i przekonać drugą stronę, żeby trzymała z tobą dalej
  • Czasami olać własną rodzinę, żeby dowieźć coś co wiesz, że będzie dla nich dobre w dłuższej perspektywie.
  • Zamienić wszystkie swoje hobby i zainteresowania w swoją firmę. Jak czytasz wieczorem, to czytasz o prowadzeniu biznesu. Czas wolny służy temu, abyś:
    • Wymyślił coś nowego dla swojego biznesu
    • Nauczył się czegoś nowego
    • Nie zwariował
  • Być opanowanym i umieć rozwiązywać konflikty, w których widzisz, że druga strona jest wobec ciebie nawet bezpodstawnie wroga i cię po prostu nienawidzi
  • Mieć irracjonalne poczucie optymizmu i nie przejmować się otoczeniem
  • Czasami (broń Boże nie zawsze, tylko wtedy kiedy się coś wali) brać na siebie zadania, które powinni zrobić inni
  • Czasami dawać innym zadania, które powinieneś zrobić sam i wiesz, że ktoś zrobi to gorzej, lub je kompletnie zawali, a ty potem będziesz musiał to potencjalnie naprawić – to niejednokrotnie jedyny sposób nauczenia kogoś czegoś
  • Przyznać się przed ludźmi, że coś spieprzyłeś
  • Nie poddawać się w negocjacjach i konfliktach. Często rozwiązanie danego problemu pojawia się w czwartej godzinie rozmów.
  • Kiedy masz pięć rzeczy, które się walą, wybrać te, które zawalić się nie mogą, a następnie stwierdzić, że wybrałeś pięć rzeczy i dowiozłeś całą piątkę, tylko po prostu byłeś w biurze w sobotę i niedzielę.
  • Właściwie cały czas się uczyć

Lista nie jest wyczerpująca, ale wydaje mi się, że trochę oddaje moje spojrzenie na temat „co potrzeba”.

Mała uwaga na koniec: Nie uważam siebie za mistrza biznesu. Być może inni są w stanie dać lepsze rady, lub uważają, że taki poziom wysiłku czy poświęcenia nie jest konieczny. Możliwe. Ja mówię co wiem sam, na swoją własną miarę.

Poszukujemy Agency Content Creator

Kto: Green Parrot www.greenparrot.pl

Kogo: Agency Content Creator

Gdzie: Warszawa, stacjonarnie, full time

Wysyłaj na: 📬 szymon@greenparrot.pl 📬

Kim jesteśmy?

Green Parrot istnieje od przeszło 10 lat. W tej chwili nasza marka to połączenie agencji digital oraz software house-u. Pracujemy nad wszystkimi cyfrowymi potrzebami klientów: od kreacji i strategii po produkcję aplikacji i egzekucję kampanii. Nasza drużyna to 60 osób w dwóch biurach (Katowice i Warszawa) oraz spora grupa współpracowników zdalnych.Kogo szukamy?Poszukujemy osoby, która kompleksowo zajmie się content marketingiem naszej agencji. Realizacja projektów jedynie na rzecz agencji – bez pracy na klientach.

Chcemy mocno rozbudować naszego bloga, treści na stronie, oraz być bardziej aktywni w social media. Ponad to planujemy w tym roku odpalenie własnego podcastu. Realizacja (pisanie, produkowanie, publikowanie, tworzenie) tych projektów będzie leżała w obowiązkach zatrudnionej osoby przy wsparciu działu kreacji i strategii.Chcemy zatrudnić kogoś kto będzie pasjonatem marketingu i nowych technologii. Jeśli sam, spontanicznie i dla przyjemności nie czytasz o tym, nie zgłębiasz swojej wiedzy w tych zakresach, prosimy – nie aplikuj.

To stanowisko dla osoby z naprawdę solidnym zainteresowaniem tematami nad którymi pracujemy w agencji i naszej firmie software-owej.

Wymagania:

  • Umiejętność pisania treści – level senior
  • Power Point – level master
  • Photoshop – level junior / regular
  • Biegły język angielski, pozwalający na pisanie treści w tym języku
  • Doświadczenie w pisaniu blogów
  • Doświadczenie w social media
  • Podstawy znajomości facebook ads / google ads – raportowanie
  • Zainteresowanie tematyką: reklama, marketing, technologia na poziomie pasjonata

Obowiązki:

  • Redagowanie bloga agencji
  • Opieka nad całością social media agencji
  • Produkcja podcast-u agencji
  • Analiza ruchu, konwersji i realizacji celów z obszaru content marketing

Oferujemy:

  • Praca na ekstremalnie rozwojowym stanowisku – pewnie ok. 30% czasu to nauka nowych rzeczy
  • Bardzo wysoki poziom samodzielności
  • Benefity: siłka, basen, opieka medyczna
  • Udział w konferencjach, eventach, wyjazdach zagranicznych
  • Unikalna atmosfera w pracy

Digitalowe rynki – trochę informacji o marketplaceach

Doskonała seria artykułów na temat tworzenia marketplace-ów zrobiony na podstawie przykładów konkretnych firm.

Ciekawa lekcja z tej serii postów jest dla mnie taka, że musisz OGRANICZAĆ początkowy zakres tego co chcesz na swoim rynku sprzedawać i komu. Mówiąc krótko: skupiasz się na początek na:

  • Wąskim zasięgu geograficznym: np. jedno miasto, jeden kraj który obłsugujesz LUB
  • Wąskiej kategorii ofertowej – np. marketplace dla dog walkerów, lub limuzyn (a nie wszystkich aut)

Takie ograniczenie pozwala na szybsze zbudowanie masy krytycznej i zdominowania wybranej przez ciebie niszy. Potem dopiero możesz przesuwać się na kolejne obszary lub kategorie produktu / usługi.

Całość tutaj:

How to Kickstart and Scale a Marketplace Business

Phase 1: Crack the chicken-and-egg problem 🐣

Phase 2: Scale your marketplace 📈

Phase 3: Evolve your marketplace 🐛

  • Part 1: Move to a managed marketplace 🕹
  • Part 2: Add new business lines 🍰

Zbytnia pewność siebie

It’s easy to ridicule overconfidence. And indeed, it has its disadvantages. But it’s just what you need if you want to take on a problem most rational people would conclude was too hard. Fools dare where angels fear to tread, and sometimes they win.

Paul Graham

Warto go śledzić tutaj: https://twitter.com/paulg

Warto czytać jego artykuły tutaj: http://paulgraham.com/articles.html

Bio dla osób, które o nim nie słyszały:

Paul Graham is a programmer, writer, and investor. In 1995, he and Robert Morris started Viaweb, the first software as a service company. Viaweb was acquired by Yahoo in 1998, where it became Yahoo Store. In 2001 he started publishing essays on paulgraham.com, which now gets around 15 million page views per year. In 2005 he and Jessica Livingston, Robert Morris, and Trevor Blackwell started Y Combinator, the first of a new type of startup incubator. Since 2005 Y Combinator has funded over 2000 startups, including Airbnb, Dropbox, Stripe, and Reddit. In 2019 he published a new Lisp dialect written in itself called Bel.

Paul is the author of On Lisp (Prentice Hall, 1993), ANSI Common Lisp (Prentice Hall, 1995), and Hackers & Painters (O’Reilly, 2004). He has an AB from Cornell and a PhD in Computer Science from Harvard, and studied painting at RISD and the Accademia di Belle Arti in Florence.

Vero – nowa sieć społecznościowa. Dlaczego jej kibicuje i co mnie martwi?

Vero to nowa aplikacja społecznościowa, która wygenerowała sporo szumu w ostatnich tygodniach. To co odróżnia ją od takiego Instagrama, czy Snapa, to głównie model biznesowy, który opierać ma się o płatne subskrypcje, a nie sprzedawaniu danych użytkowników i wyświetlania im reklam. Poniżej kilka punktów na temat co mi się w aplikacji podoba, a co źle jej wróży.

vero true social layout

Co wydaje się obiecujące:

  1. Dobry start – Vero zgromadziło sporą grupę użytkowników w niezłym czasie i zagościło w topach AppStore i Google Play (nie mogę znaleźć dokładnych danych na dzisiaj, ale na pewno jest juz powyżej 3 milionów użytkowników. Dynamika wzrostu momentami taka, że w dzień potrajali liczbę userów).
  2. Model biznesowy w którym użytkownik ma być klientem a nie produktem do sprzedania reklamodawcom. Mało kto to skuma moim zdaniem, ale to na prawdę REWOLUCJA w myśleniu o social media. Osobiście mam nadzieję, że kiedyś na prawdę powstanie płatna sieć społeczna, w której to ja będę klientem, a nie reklamodawcy.
  3. Kolekcje – postowany content układany jest w kolekcje, w których jest na przykład miejsce na tak egzotyczne przedmioty jak… książki! Kto by pomyślał, że książka jeszcze może być czymś do pokazania w social media.
  4. Proste zarządzanie prywatnością contentu. Kto ma widzieć twój post ustawiasz jednym suwakiem podczas publikowania.
  5. Twoi „znajomi” dzieleni są na grupy (trochę jak w Circles w Google – pamiętacie?) – jest to domyślna opcja i bardzo łatwo z niej korzystać. Duży plus za dobre wykonanie starego patentu.
  6. Ciekawa i sprawna wyszukiwarka contentu
  7. Layout jest „fajny”

A teraz co mnie niepokoi:

  1. Layout aplikacji jest „fajny” zamiast przezroczysty. Trochę dziwny wybór moim zdaniem i źle wróży w kontekście masowego użytkownika.
  2. Postać foundera Vero – Ayman Hariri – jet dosyć niepewna. Jego tata (były, zamordowany premier Libanu) był founderem saudyjskiej spółki budowlanej, która upadła pozostawiając potworne długi i niezapłacone pensje pracowników. Ayman miał udziały w firmie i szefował jej zanim upadła (tak się tłumaczy – odszedł zanim upadła. Wiecie. Upadła jak mnie już tam nie było…).
  3. Aplikacja ma kontrowersyjny regulamin, w myśl którego oddajesz jej we władanie wszystko co w niej postujesz. To moim zdaniem tylko pół-problem, bo zdaje sie, inne sociale też miały takie wtopki wizerunkowe z regulaminami. Temat moim zdaniem do poprawienia – nie robiłbym z tego takiej paniki jak akcja #deletevero .
  4. Vero nie przedstawia żadnych innowacyjnych rozwiązań poza modelem biznesowym. To dla „ludu” może być za mało, choć w gruncie rzeczy jest olbrzymią rewolucją. Osobiście dla mnie jest to najważniejsza wartość Vero, ale jako jedyny nowy feature, daję ją do minusów, bo uważam, że (jak śpiewał Tymon w Kurach) ludożerka nie pokuma nic.
  5. Appka miała być darmowa dla pierwszego miliona userów. Teraz mówią że będzie darmowa do odwołania… nie wiem jak to wróży obiecywanemu modelowi biznesowemu (płatne subskrypcje).

Jak rozwalić każdy projekt – inspirowane odtajnionym przewodnikiem CIA dla sabotażystów

Wczoraj natknąłem się w sieci na bardzo ciekawy dokument z 1944 roku, wyprodukowany przez CIA. Nazywa się on Simple Sabotage Field Manual: Strategic Services i traktuje on między innymi o tym jak sabotować i upośledzać działania firmy.

Oczywiście przewodnik przeznaczony był dla osób chcących torpedować organizacje i firmy działające w ramach Państw Osi, ale wydaje mi się, że w wielu firmach do dzisiaj zasady te skutecznie rozwalają projekty.

Przykłady porad dla sabotażystów działających w firmach / organizacjach z podręcznika CIA :

  1. Jeśli to możliwe odsyłaj wszystkie sprawy do decyzji komitetów w celu dalszej analizy i przemyślenia. Staraj się aby komitety były tak duże jak to tylko możliwe – nigdy nie mniejsze niż pięć osób
  2. Przywołuj nieistotne zagadnienia tak często jak to tylko możliwe
  3. Źle interpretuj polecenia. Zadawaj niezliczone pytania i angażuj się w długie wymiany korespondencji na temat każdego zagadnienia. Spieraj się z każdym poleceniem.
  4. Spieraj się o dokładne precyzowanie i zapis każdej komunikacji i postanowienia
  5. Aby obniżyć morale i produkcję bądź miły dla niewydajnych pracowników i dawaj im awanse. Dyskryminuj niewydajnych pracowników i narzekaj na ich pracę
  6. Zawsze najpierw przypisuj ludziom nieistotne zadania a następnie zadbaj aby istotne zadania były przypisane niewydajnym pracownikom
  7. Nalegaj na perfekcyjne wykonanie względnie nieistotnych produktów / usług. Odsyłaj je do poprawek przy najmniejszej wadzie.
  8. Organizuj konferencje kiedy jest dużo istotnej pracy do wykonania
  9. Egzekwuj zasady i regulacje do ostatniej litery prawa
  10. Mów istotnym dzwoniącym, że szef jest zajęty

Piękne prawda? Dziesięć punktów powyżej to moje perełki z podręcznika. Właściwie stosowanie się do tych zasad w zupełności wystarczy aby położyć każdy projekt, ale nie byłbym sobą, gdybym nie dodał coś własnego.

Moje porady jak wysadzić w powietrze każdy projekt:

  1. Wysyłaj do uczestników projektu jak najwięcej korespondencji e-mail. Staraj się nie tworzyć jednolitych plików – rozbijaj zagadnienia na wiele wiadomości.
  2. Nie pozwalaj specjalistom na długie okresy skupienia nad zadaniem. Przerywaj je mniejszymi, pilnymi zadaniami o wysokim priorytecie
  3. Zawsze realizuj najpierw zadania pilne, a dopiero potem ważne
  4. Twórz niepełne specyfikacje produktów i zadań i aktualizuj je w trakcie trwania projektu. Zmień jakieś kluczowe założenie.
  5. Zmieniaj specyfikację produktu w trakcie realizacji projektu
  6. Wprowadzaj do swojej pracy jak najwięcej multitaskingu
  7. Twórz rozbieżne oczekiwania odnośnie projektu. Zadbaj o to aby każda strona projektu: klient, managerowie, specjaliści miała inną wizję tego jak ma wyglądać finalny produkt.
  8. Oczekuj od uczestników projektu, że będzie on wykonany tanio, szybko i dobrze.

Dla każdego managera / PMa polecam lekturę całości. Dostepna jest domenie CIA tutaj.

Pokolenie Y – co dostało w spadku, dlaczego fajnie się na nich narzeka i dlaczego powinno ich to martwić?

Jakiś czas temu pisałem do Brief  o pokoleniu Z. Pisałem też (już nie pamiętam gdzie) o Y-grekach. Dużo się teraz mówi i publikuje o tych „nowych ludziach”. Zazwyczaj przedstawia się ich w negatywnym kontekście lenistwa, niezaradności, niesamodzielności i poczucia, że wszystko im się należy.  W sumie sam się jeszcze łapię do tej kohorty. Warto jednak zastanowić się i napisać parę słów o pokoleniach wcześniejszych – rodzicach i dziadkach igreków – i ich wspaniałym dziedzictwie.

Ogryzek w spadkunothing for gen y

Dwudziesty wiek to okres szybkiego postępu technologicznego. Tranzystor, szczepionki, internety, łączność satelitarna, komórki i silnik V8 HEMI – to naprawdę zajebiste osiągnięcia. Nie da się ukryć, że nasi dziadkowie i rodzice bardzo sprawnie wycisnęli ze swojego otoczenia, co się tylko dało. Dosłownie. Skupili się na pomnażaniu swojego dobrobytu tak bardzo, że właściwie już nie za bardzo jest z czego czerpać. Co było na Ziemi do wzięcia lub przejęcia (ziemia, zasoby naturalne, rzeki, lasy, działki nad morzem, wartościowe nieruchomości, etc.) zostało łyknięte przez te pokolenia. Podzielili się jednak z nami tak fajnymi produktami swojej działalności jak:

  • Wykarczowane lasy tropikalne
  • Hałdy i kopalnie odkrywkowe
  • Zatrute rzeki i morza plastiku
  • Długa lista wymarłych gatunków zwierząt
  • Śmierdzące fabryki
  • Wysypiska śmieci wielkości małych miast
  • Odpady radioaktywne zakopane pod ziemią
  • Filmy przyrodnicze, z których każdy kończy się zdaniem „być może w ciągu najbliższych 10 lat te wspaniałe zwierzęta znikną z powierzchni Ziemi”

Fajne rzeczy trzymamy dalej, czyli prywatyzacja zysków i uspołecznienie strat

Warto jednak zaznaczyć, że wcześniejsze pokolenia nie podzieliły się wszystkim z millennialsami. Mianowicie nie podzieliły się dobrobytem. Całą wartość jaką udało im się wyssać z ekosystemu Ziemi i ekonomii dalej mają w swoich rękach. Dlaczego tak się dzieje? Powodów jest kilka:

  • Straty dużych firm i ich negatywny wpływ na świat są uspołeczniane, a ich zyski są prywatyzowane. Mówiąc krótko: jeśli zarabiamy, to zarabiamy MY, a jeśli firma czy bank wywala się do góry kołami to płacą za to podatnicy. Ten mechanizm najlepiej pokazał ostatni kryzys gospodarczy – bogaci stali się bogatsi, biedni stali się biedniejsi. Zgadnijcie w której grupie są igreki.
  • Ludzie żyją coraz dłużej – młodzi będą dziedziczyć w znacznie późniejszym wieku
  • Ludzie dłużej utrzymują sprawność, a zatem dłużej będą utrzymywać wysokie stanowiska w firmach
  • Dwa powyższe nie miałyby znaczenia gdyby świat nadal cieszył się dynamicznym wzrostem, ale tak nie jest. Nie tworzymy na tyle dobrych miejsc pracy, aby obdzielić millennialsów. Muszą oni czekać aż pokolenie ich rodziców ustąpi. No chyba że znów wejdziemy w potężny wzrost.
  • Brak reakcji ze strony pokolenia igreków – o tym następny akapit

Gdzie jest bunt?riot

Jeśli sytuacja, którą opisałem jest choćby częściowo prawdziwa, to naturalnym pytaniem wydaje się być: dlaczego młodzi nie starają się zmienić tego stanu rzeczy? Co prawda po pęknięciu bańki kredytowej i sytuacjach takich jak w Grecji, czy innych krajach, które dostały mocno po dupie pojawiły się protesty, ale one nic nie zmieniły. Ruch Occupy przemilczę. Dlaczego tak się dzieje?

Sprzężenie zwrotne

W tym momencie na scenę wchodzi „specyfikacja” pokolenia igrek. Negatywne cechy charakterystyczne dla tego pokolenia, które po części wytworzyli w nim ich rodzice, są właśnie tymi, które nie pozwalają igrekom zmieniać świata na taki, który miałby dla nich sens i nie pogłębiał obecnego, gównianego stanu rzeczy.

Lenistwo, poczucie, że się należy, niesamodzielność, uzależnienie od opinii innych, wycofanie z realnej walki o swoje – jeśli posiadasz jedną z tych cech, to za chwilę będziesz posiadał je wszystkie. Buy one, get all free.

Mechanizm ten działa na zasadzie sprzężenia zwrotnego: świat jest kiepski, a mi się nie udaje –> wycofuję i czekam aż inni to naprawią, bo mi się to należy  –> świat staje się dla mnie jeszcze gorszy –> wycofuję się jeszcze bardziej i jeszcze bardziej mi się nie udaje.

Kto pomoże igrekowi?help

Ludzie z czasów przed-igrekowych narzekają na młodych i ich absurdalne podejście do świata, a tymczasem w głębi duszy cieszą się z tego. Cieszą się, bo dzięki temu to ONI są potrzebni. „Na igreków nie można liczyć – to MY musimy ciągnąć tę firmę.” „Jakbyśmy zatrudnili więcej igreków, to piętro zamieniłoby się w kawiarnię dla hipsterów”. „Jedyne, czego chcą to bean bags i darmowe żarcie”.

Powtarzam: starsze pokolenia będą jęczeć i narzekać na millennialsów, a tak naprawdę cieszą się z ich nieporadności i nie zrobią nic, aby ten stan rzeczy zmienić. Dzięki igrekowej niezaradności, to oni wciąż mogą być gwiazdami!

Nie być niewolnikiem PESEL-u

Patrząc po dacie urodzenia sam jestem przedstawicielem pokolenia Y. Zawsze jednak starałem się postępować wbrew postawom i charakterystyce tej generacji, co jak sądzę przynosi mi niezłe efekty. To samo polecałbym wszystkim współ-igrekom. Uświadom sobie swoje „ustawienia domyślne”, a potem tak ustawiaj suwaki by osiągnąć:

  • Długofalowe myślenie i działanie
  • Odpowiedzialność
  • Cierpliwość
  • Pracowitość

Nikt oprócz ciebie samego ci tego nie załatwi.

Na koniec

Jeśli millennialsi się nie zmienią, to będziemy po prostu musieli poczekać na wschodzące pokolenie Z (zaczyna się od urodzonych po 2000 roku), które wedle przewidywań ma być dojrzalsze, bardziej zaradne, dbające o swoje otoczenie i dobrobyt. Szkoda tylko marnować życie na takie czekanie…

Traffic wydawców z Facebook-a zastępuje AMP od Google

Nie od dzisiaj wiadomo, że Facebook pociął zasięgi wydawcom. W przyrodzie nic nie ginie i na to miejsce wszedł Google ze swoim formatem AMP.

Ruch Google Vs Facebook
Google mobile search generuje co raz więcej ruchu na stronach wydawców

Accelerated Mobile Pages (AMP) to format dzięki któremu wydawca hostuje swój content bezpośrednio na serwerach Googla, dzięki czemu osiąga szybkie ładowanie contentu. Googlując na pewno spotkaliście się już ze znaczkiem błyskawicy i szybszym ładowaniem treści. Rozwiązanie to sprawdza się zwłaszcza w kanale mobilnym.

Efekty? Dla przykładu w pierwszym tygodniu lutego Google wygenerowało o 40% więcej ruchu na stronach wydawców internetowych niż w odpowiednim okresie rok temu.

Krótka rada

Dzisiaj każda marka jest wydawcą. Zadbaj żeby na twoim blogu / stronie został wykorzystany format AMP.

Z kim lubię pracować?

Zatrudniłem w życiu parę osób i wydaje mi się, że mam już mandat do tego aby napisać post o tym jakie warto jest mieć podejście do swojej pracy. Poniższe pisanie powinno się przydać szczególnie ludziom młodym (powiedzmy do 25 – 30 roku życia), którzy jeszcze mają jakiś wpływ na to jak kształtują swoje podejście do tak fundamentalnych rzeczy jak praca.

Krótka uwaga na początek: Praca jest ważna. Spędzasz tam większość swojego świadomego czasu. Nie warto tego spieprzyć. Olej brednie typu „Ja realizuje się po pracy”. To nie działa. Po pracy masz być przyjacielem, partnerem / partnerką, rodzicem. Ewentualnie możesz pojechać nad jezioro.

Uświadom sobie, że nie jesteś pracownikiem

Pracownik miesiąca

Podejście, które zawsze wygrywa to ustawienie siebie w pozycji przedsiębiorcy a nie pracownika. Prowadzisz firmę, której marka to twoje imię i nazwisko. Swoje zadania, rozwój, pensję i co najważniejsze ludzi z którymi pracujesz powinieneś dobierać z punktu widzenia swojej „firmy”. Podejście „pracownika” zakłada bierność. Podejście przedsiębiorcze zakłada aktywność. W takim podejściu masz wolność działania i nie traktujesz swojej pracy jako dupo-godzin, tylko jako rozwój firmy. Patrz na swoją karierę jako na system dostarczania wartości, za który jesteś odpowiedzialny i który rozwijasz z czasem. To bardzo elastyczne podejście dające swobodę i bezpieczeństwo. W takim systemie twój pracodawca to nie pogromca niewolników, tylko twój klient. Czujesz to? Nagle okazuje się, że możesz być jego partnerem, a nie podwładnym. Jeśli twój pracodawca szuka podwładnych a nie partnerów – uciekaj.

Nikt nie troszczy się o McDonald’s poza McDonald’s

Nie powinieneś liczyć, że ktoś będzie się troszczyć o ciebie. Sam kierujesz swoją firmą i jeśli czegoś potrzebujesz po prostu to załatw. Nie licz na to, że ktoś inny będzie dbał o twój rozwój / postęp. Potrzebujesz czegoś – powiedz to. Chcesz coś zmienić – wynegocjuj to. Nie czekaj aż ktoś przyjdzie i rozwiąże twoje problemy.

Inwestuj na starcie

Każda firma musi inwestować żeby funkcjonować. Zwróć uwagę, że używam słowa „funkcjonować”, a nie „odnieść sukces”. Sukces to odrębne zagadnienie. Pierwsza praca to prawdopodobnie twoja najważniejsza inwestycja. Dlaczego? Bo jak będziesz starszy kasa będzie ci potrzebna znacznie bardziej niż na początku drogi, a twoje potknięcia będą oceniane i krytykowane znacznie poważniej, niż potknięcia młodzieniaszka. W pierwszych latach kariery tworzysz kapitał, który potem pomnażasz. Popełniaj błędy i pozwól sobie próbować rzeczy, których nie umiesz. Jeśli od razu zależy ci na szmalu, to bardzo tego pożałujesz za 10 lat, kiedy uświadomisz sobie jak wiele straciłeś na tempie rozwoju wybierając szmal ponad ludzi. Na początku kariery lepiej jest pójść pracować za darmo ale z wybitnymi ludźmi. Żryj suchary, śpij na kocu u ciotki i idź pracować z najlepszymi.

Inwestuj po drodze

To co potrafisz dzisiaj za rok będzie warte znacznie mniej. Jeśli przestaniesz inwestować w swój rozwój, naukę i rozwiązywanie co raz trudniejszych problemów to wcale nie staniesz w miejscu. Zaczniesz się cofać.

Ekstremalna odpowiedzialność

Światu brakuje ludzi którzy biorą odpowiedzialność za problemy. Ludzie to maszynki do rozwiązywania problemów. Uświadom to sobie i weź pełną odpowiedzialność za rozwiązywanie problemów, które Cię spotykają. Traktuj współpracowników i swojego szefa jako SWOJE zasoby na drodze do rozwiązywania danego problemu w pracy. Bądź lokomotywą rozwiązującą problem, a nie wagonikiem. Nie potrafię chyba nawet wyrazić jak potężną skuteczność w swoim rozwoju możesz uzyskać z takim podejściem. Ludzie dookoła zaczną traktować cię jakbyś miał super-moce.

TL;DR

Mój skromny przekaz da się podsumować w czterech punktach:

  1. Bądź przedsiębiorcą, a nie pracownikiem
  2. Zacznij karierę od inwestycji w rozwój, a nie od maksymalnej pensji
  3. Inwestuj po drodze – ucz się cały czas
  4. Bierz pełną odpowiedzialność za problemy, rozwiązuj je. Traktuj współpracowników i szefa jako zasoby, a nie przedszkolankę

Na koniec dodam jeszcze, że plus powyższego podejścia jest też taki, że jak za 8 – 15 lat zniknie klasyczny stosunek pracy (o czym jestem mocno przekonany), to nie obudzisz się z ręką w nocniku i będziesz wiedział jak się zachować.