Vero – nowa sieć społecznościowa. Dlaczego jej kibicuje i co mnie martwi?

Vero to nowa aplikacja społecznościowa, która wygenerowała sporo szumu w ostatnich tygodniach. To co odróżnia ją od takiego Instagrama, czy Snapa, to głównie model biznesowy, który opierać ma się o płatne subskrypcje, a nie sprzedawaniu danych użytkowników i wyświetlania im reklam. Poniżej kilka punktów na temat co mi się w aplikacji podoba, a co źle jej wróży.

vero true social layout

Co wydaje się obiecujące:

  1. Dobry start – Vero zgromadziło sporą grupę użytkowników w niezłym czasie i zagościło w topach AppStore i Google Play (nie mogę znaleźć dokładnych danych na dzisiaj, ale na pewno jest juz powyżej 3 milionów użytkowników. Dynamika wzrostu momentami taka, że w dzień potrajali liczbę userów).
  2. Model biznesowy w którym użytkownik ma być klientem a nie produktem do sprzedania reklamodawcom. Mało kto to skuma moim zdaniem, ale to na prawdę REWOLUCJA w myśleniu o social media. Osobiście mam nadzieję, że kiedyś na prawdę powstanie płatna sieć społeczna, w której to ja będę klientem, a nie reklamodawcy.
  3. Kolekcje – postowany content układany jest w kolekcje, w których jest na przykład miejsce na tak egzotyczne przedmioty jak… książki! Kto by pomyślał, że książka jeszcze może być czymś do pokazania w social media.
  4. Proste zarządzanie prywatnością contentu. Kto ma widzieć twój post ustawiasz jednym suwakiem podczas publikowania.
  5. Twoi „znajomi” dzieleni są na grupy (trochę jak w Circles w Google – pamiętacie?) – jest to domyślna opcja i bardzo łatwo z niej korzystać. Duży plus za dobre wykonanie starego patentu.
  6. Ciekawa i sprawna wyszukiwarka contentu
  7. Layout jest „fajny”

A teraz co mnie niepokoi:

  1. Layout aplikacji jest „fajny” zamiast przezroczysty. Trochę dziwny wybór moim zdaniem i źle wróży w kontekście masowego użytkownika.
  2. Postać foundera Vero – Ayman Hariri – jet dosyć niepewna. Jego tata (były, zamordowany premier Libanu) był founderem saudyjskiej spółki budowlanej, która upadła pozostawiając potworne długi i niezapłacone pensje pracowników. Ayman miał udziały w firmie i szefował jej zanim upadła (tak się tłumaczy – odszedł zanim upadła. Wiecie. Upadła jak mnie już tam nie było…).
  3. Aplikacja ma kontrowersyjny regulamin, w myśl którego oddajesz jej we władanie wszystko co w niej postujesz. To moim zdaniem tylko pół-problem, bo zdaje sie, inne sociale też miały takie wtopki wizerunkowe z regulaminami. Temat moim zdaniem do poprawienia – nie robiłbym z tego takiej paniki jak akcja #deletevero .
  4. Vero nie przedstawia żadnych innowacyjnych rozwiązań poza modelem biznesowym. To dla „ludu” może być za mało, choć w gruncie rzeczy jest olbrzymią rewolucją. Osobiście dla mnie jest to najważniejsza wartość Vero, ale jako jedyny nowy feature, daję ją do minusów, bo uważam, że (jak śpiewał Tymon w Kurach) ludożerka nie pokuma nic.
  5. Appka miała być darmowa dla pierwszego miliona userów. Teraz mówią że będzie darmowa do odwołania… nie wiem jak to wróży obiecywanemu modelowi biznesowemu (płatne subskrypcje).

 

Jak rozwalić każdy projekt – inspirowane odtajnionym przewodnikiem CIA dla sabotażystów

Wczoraj natknąłem się w sieci na bardzo ciekawy dokument z 1944 roku, wyprodukowany przez CIA. Nazywa się on Simple Sabotage Field Manual: Strategic Services i traktuje on między innymi o tym jak sabotować i upośledzać działania firmy.

Oczywiście przewodnik przeznaczony był dla osób chcących torpedować organizacje i firmy działające w ramach Państw Osi, ale wydaje mi się, że w wielu firmach do dzisiaj zasady te skutecznie rozwalają projekty.

Przykłady porad dla sabotażystów działających w firmach / organizacjach z podręcznika CIA :

  1. Jeśli to możliwe odsyłaj wszystkie sprawy do decyzji komitetów w celu dalszej analizy i przemyślenia. Staraj się aby komitety były tak duże jak to tylko możliwe – nigdy nie mniejsze niż pięć osób
  2. Przywołuj nieistotne zagadnienia tak często jak to tylko możliwe
  3. Źle interpretuj polecenia. Zadawaj niezliczone pytania i angażuj się w długie wymiany korespondencji na temat każdego zagadnienia. Spieraj się z każdym poleceniem.
  4. Spieraj się o dokładne precyzowanie i zapis każdej komunikacji i postanowienia
  5. Aby obniżyć morale i produkcję bądź miły dla niewydajnych pracowników i dawaj im awanse. Dyskryminuj niewydajnych pracowników i narzekaj na ich pracę
  6. Zawsze najpierw przypisuj ludziom nieistotne zadania a następnie zadbaj aby istotne zadania były przypisane niewydajnym pracownikom
  7. Nalegaj na perfekcyjne wykonanie względnie nieistotnych produktów / usług. Odsyłaj je do poprawek przy najmniejszej wadzie.
  8. Organizuj konferencje kiedy jest dużo istotnej pracy do wykonania
  9. Egzekwuj zasady i regulacje do ostatniej litery prawa
  10. Mów istotnym dzwoniącym, że szef jest zajęty

Piękne prawda? Dziesięć punktów powyżej to moje perełki z podręcznika. Właściwie stosowanie się do tych zasad w zupełności wystarczy aby położyć każdy projekt, ale nie byłbym sobą, gdybym nie dodał coś własnego.

Moje porady jak wysadzić w powietrze każdy projekt:

  1. Wysyłaj do uczestników projektu jak najwięcej korespondencji e-mail. Staraj się nie tworzyć jednolitych plików – rozbijaj zagadnienia na wiele wiadomości.
  2. Nie pozwalaj specjalistom na długie okresy skupienia nad zadaniem. Przerywaj je mniejszymi, pilnymi zadaniami o wysokim priorytecie
  3. Zawsze realizuj najpierw zadania pilne, a dopiero potem ważne
  4. Twórz niepełne specyfikacje produktów i zadań i aktualizuj je w trakcie trwania projektu. Zmień jakieś kluczowe założenie.
  5. Zmieniaj specyfikację produktu w trakcie realizacji projektu
  6. Wprowadzaj do swojej pracy jak najwięcej multitaskingu
  7. Twórz rozbieżne oczekiwania odnośnie projektu. Zadbaj o to aby każda strona projektu: klient, managerowie, specjaliści miała inną wizję tego jak ma wyglądać finalny produkt.
  8. Oczekuj od uczestników projektu, że będzie on wykonany tanio, szybko i dobrze.

Dla każdego managera / PMa polecam lekturę całości. Dostepna jest domenie CIA tutaj.

Pokolenie Y – co dostało w spadku, dlaczego fajnie się na nich narzeka i dlaczego powinno ich to martwić?

Jakiś czas temu pisałem do Brief  o pokoleniu Z. Pisałem też (już nie pamiętam gdzie) o Y-grekach. Dużo się teraz mówi i publikuje o tych „nowych ludziach”. Zazwyczaj przedstawia się ich w negatywnym kontekście lenistwa, niezaradności, niesamodzielności i poczucia, że wszystko im się należy.  W sumie sam się jeszcze łapię do tej kohorty. Warto jednak zastanowić się i napisać parę słów o pokoleniach wcześniejszych – rodzicach i dziadkach igreków – i ich wspaniałym dziedzictwie.

Ogryzek w spadkunothing for gen y

Dwudziesty wiek to okres szybkiego postępu technologicznego. Tranzystor, szczepionki, internety, łączność satelitarna, komórki i silnik V8 HEMI – to naprawdę zajebiste osiągnięcia. Nie da się ukryć, że nasi dziadkowie i rodzice bardzo sprawnie wycisnęli ze swojego otoczenia, co się tylko dało. Dosłownie. Skupili się na pomnażaniu swojego dobrobytu tak bardzo, że właściwie już nie za bardzo jest z czego czerpać. Co było na Ziemi do wzięcia lub przejęcia (ziemia, zasoby naturalne, rzeki, lasy, działki nad morzem, wartościowe nieruchomości, etc.) zostało łyknięte przez te pokolenia. Podzielili się jednak z nami tak fajnymi produktami swojej działalności jak:

  • Wykarczowane lasy tropikalne
  • Hałdy i kopalnie odkrywkowe
  • Zatrute rzeki i morza plastiku
  • Długa lista wymarłych gatunków zwierząt
  • Śmierdzące fabryki
  • Wysypiska śmieci wielkości małych miast
  • Odpady radioaktywne zakopane pod ziemią
  • Filmy przyrodnicze, z których każdy kończy się zdaniem „być może w ciągu najbliższych 10 lat te wspaniałe zwierzęta znikną z powierzchni Ziemi”

Fajne rzeczy trzymamy dalej, czyli prywatyzacja zysków i uspołecznienie strat

Warto jednak zaznaczyć, że wcześniejsze pokolenia nie podzieliły się wszystkim z millennialsami. Mianowicie nie podzieliły się dobrobytem. Całą wartość jaką udało im się wyssać z ekosystemu Ziemi i ekonomii dalej mają w swoich rękach. Dlaczego tak się dzieje? Powodów jest kilka:

  • Straty dużych firm i ich negatywny wpływ na świat są uspołeczniane, a ich zyski są prywatyzowane. Mówiąc krótko: jeśli zarabiamy, to zarabiamy MY, a jeśli firma czy bank wywala się do góry kołami to płacą za to podatnicy. Ten mechanizm najlepiej pokazał ostatni kryzys gospodarczy – bogaci stali się bogatsi, biedni stali się biedniejsi. Zgadnijcie w której grupie są igreki.
  • Ludzie żyją coraz dłużej – młodzi będą dziedziczyć w znacznie późniejszym wieku
  • Ludzie dłużej utrzymują sprawność, a zatem dłużej będą utrzymywać wysokie stanowiska w firmach
  • Dwa powyższe nie miałyby znaczenia gdyby świat nadal cieszył się dynamicznym wzrostem, ale tak nie jest. Nie tworzymy na tyle dobrych miejsc pracy, aby obdzielić millennialsów. Muszą oni czekać aż pokolenie ich rodziców ustąpi. No chyba że znów wejdziemy w potężny wzrost.
  • Brak reakcji ze strony pokolenia igreków – o tym następny akapit

Gdzie jest bunt?riot

Jeśli sytuacja, którą opisałem jest choćby częściowo prawdziwa, to naturalnym pytaniem wydaje się być: dlaczego młodzi nie starają się zmienić tego stanu rzeczy? Co prawda po pęknięciu bańki kredytowej i sytuacjach takich jak w Grecji, czy innych krajach, które dostały mocno po dupie pojawiły się protesty, ale one nic nie zmieniły. Ruch Occupy przemilczę. Dlaczego tak się dzieje?

Sprzężenie zwrotne

W tym momencie na scenę wchodzi „specyfikacja” pokolenia igrek. Negatywne cechy charakterystyczne dla tego pokolenia, które po części wytworzyli w nim ich rodzice, są właśnie tymi, które nie pozwalają igrekom zmieniać świata na taki, który miałby dla nich sens i nie pogłębiał obecnego, gównianego stanu rzeczy.

Lenistwo, poczucie, że się należy, niesamodzielność, uzależnienie od opinii innych, wycofanie z realnej walki o swoje – jeśli posiadasz jedną z tych cech, to za chwilę będziesz posiadał je wszystkie. Buy one, get all free.

Mechanizm ten działa na zasadzie sprzężenia zwrotnego: świat jest kiepski, a mi się nie udaje –> wycofuję i czekam aż inni to naprawią, bo mi się to należy  –> świat staje się dla mnie jeszcze gorszy –> wycofuję się jeszcze bardziej i jeszcze bardziej mi się nie udaje.

Kto pomoże igrekowi?help

Ludzie z czasów przed-igrekowych narzekają na młodych i ich absurdalne podejście do świata, a tymczasem w głębi duszy cieszą się z tego. Cieszą się, bo dzięki temu to ONI są potrzebni. „Na igreków nie można liczyć – to MY musimy ciągnąć tę firmę.” „Jakbyśmy zatrudnili więcej igreków, to piętro zamieniłoby się w kawiarnię dla hipsterów”. „Jedyne, czego chcą to bean bags i darmowe żarcie”.

Powtarzam: starsze pokolenia będą jęczeć i narzekać na millennialsów, a tak naprawdę cieszą się z ich nieporadności i nie zrobią nic, aby ten stan rzeczy zmienić. Dzięki igrekowej niezaradności, to oni wciąż mogą być gwiazdami!

Nie być niewolnikiem PESEL-u

Patrząc po dacie urodzenia sam jestem przedstawicielem pokolenia Y. Zawsze jednak starałem się postępować wbrew postawom i charakterystyce tej generacji, co jak sądzę przynosi mi niezłe efekty. To samo polecałbym wszystkim współ-igrekom. Uświadom sobie swoje „ustawienia domyślne”, a potem tak ustawiaj suwaki by osiągnąć:

  • Długofalowe myślenie i działanie
  • Odpowiedzialność
  • Cierpliwość
  • Pracowitość

Nikt oprócz ciebie samego ci tego nie załatwi.

Na koniec

Jeśli millennialsi się nie zmienią, to będziemy po prostu musieli poczekać na wschodzące pokolenie Z (zaczyna się od urodzonych po 2000 roku), które wedle przewidywań ma być dojrzalsze, bardziej zaradne, dbające o swoje otoczenie i dobrobyt. Szkoda tylko marnować życie na takie czekanie…

Traffic wydawców z Facebook-a zastępuje AMP od Google

Nie od dzisiaj wiadomo, że Facebook pociął zasięgi wydawcom. W przyrodzie nic nie ginie i na to miejsce wszedł Google ze swoim formatem AMP.

Ruch Google Vs Facebook
Google mobile search generuje co raz więcej ruchu na stronach wydawców

Accelerated Mobile Pages (AMP) to format dzięki któremu wydawca hostuje swój content bezpośrednio na serwerach Googla, dzięki czemu osiąga szybkie ładowanie contentu. Googlując na pewno spotkaliście się już ze znaczkiem błyskawicy i szybszym ładowaniem treści. Rozwiązanie to sprawdza się zwłaszcza w kanale mobilnym.

Efekty? Dla przykładu w pierwszym tygodniu lutego Google wygenerowało o 40% więcej ruchu na stronach wydawców internetowych niż w odpowiednim okresie rok temu.

Krótka rada

Dzisiaj każda marka jest wydawcą. Zadbaj żeby na twoim blogu / stronie został wykorzystany format AMP.

Z kim lubię pracować?

Zatrudniłem w życiu parę osób i wydaje mi się, że mam już mandat do tego aby napisać post o tym jakie warto jest mieć podejście do swojej pracy. Poniższe pisanie powinno się przydać szczególnie ludziom młodym (powiedzmy do 25 – 30 roku życia), którzy jeszcze mają jakiś wpływ na to jak kształtują swoje podejście do tak fundamentalnych rzeczy jak praca.

Krótka uwaga na początek: Praca jest ważna. Spędzasz tam większość swojego świadomego czasu. Nie warto tego spieprzyć. Olej brednie typu „Ja realizuje się po pracy”. To nie działa. Po pracy masz być przyjacielem, partnerem / partnerką, rodzicem. Ewentualnie możesz pojechać nad jezioro.

Uświadom sobie, że nie jesteś pracownikiem

Pracownik miesiąca

Podejście, które zawsze wygrywa to ustawienie siebie w pozycji przedsiębiorcy a nie pracownika. Prowadzisz firmę, której marka to twoje imię i nazwisko. Swoje zadania, rozwój, pensję i co najważniejsze ludzi z którymi pracujesz powinieneś dobierać z punktu widzenia swojej „firmy”. Podejście „pracownika” zakłada bierność. Podejście przedsiębiorcze zakłada aktywność. W takim podejściu masz wolność działania i nie traktujesz swojej pracy jako dupo-godzin, tylko jako rozwój firmy. Patrz na swoją karierę jako na system dostarczania wartości, za który jesteś odpowiedzialny i który rozwijasz z czasem. To bardzo elastyczne podejście dające swobodę i bezpieczeństwo. W takim systemie twój pracodawca to nie pogromca niewolników, tylko twój klient. Czujesz to? Nagle okazuje się, że możesz być jego partnerem, a nie podwładnym. Jeśli twój pracodawca szuka podwładnych a nie partnerów – uciekaj.

Nikt nie troszczy się o McDonald’s poza McDonald’s

Nie powinieneś liczyć, że ktoś będzie się troszczyć o ciebie. Sam kierujesz swoją firmą i jeśli czegoś potrzebujesz po prostu to załatw. Nie licz na to, że ktoś inny będzie dbał o twój rozwój / postęp. Potrzebujesz czegoś – powiedz to. Chcesz coś zmienić – wynegocjuj to. Nie czekaj aż ktoś przyjdzie i rozwiąże twoje problemy.

Inwestuj na starcie

Każda firma musi inwestować żeby funkcjonować. Zwróć uwagę, że używam słowa „funkcjonować”, a nie „odnieść sukces”. Sukces to odrębne zagadnienie. Pierwsza praca to prawdopodobnie twoja najważniejsza inwestycja. Dlaczego? Bo jak będziesz starszy kasa będzie ci potrzebna znacznie bardziej niż na początku drogi, a twoje potknięcia będą oceniane i krytykowane znacznie poważniej, niż potknięcia młodzieniaszka. W pierwszych latach kariery tworzysz kapitał, który potem pomnażasz. Popełniaj błędy i pozwól sobie próbować rzeczy, których nie umiesz. Jeśli od razu zależy ci na szmalu, to bardzo tego pożałujesz za 10 lat, kiedy uświadomisz sobie jak wiele straciłeś na tempie rozwoju wybierając szmal ponad ludzi. Na początku kariery lepiej jest pójść pracować za darmo ale z wybitnymi ludźmi. Żryj suchary, śpij na kocu u ciotki i idź pracować z najlepszymi.

Inwestuj po drodze

To co potrafisz dzisiaj za rok będzie warte znacznie mniej. Jeśli przestaniesz inwestować w swój rozwój, naukę i rozwiązywanie co raz trudniejszych problemów to wcale nie staniesz w miejscu. Zaczniesz się cofać.

Ekstremalna odpowiedzialność

Światu brakuje ludzi którzy biorą odpowiedzialność za problemy. Ludzie to maszynki do rozwiązywania problemów. Uświadom to sobie i weź pełną odpowiedzialność za rozwiązywanie problemów, które Cię spotykają. Traktuj współpracowników i swojego szefa jako SWOJE zasoby na drodze do rozwiązywania danego problemu w pracy. Bądź lokomotywą rozwiązującą problem, a nie wagonikiem. Nie potrafię chyba nawet wyrazić jak potężną skuteczność w swoim rozwoju możesz uzyskać z takim podejściem. Ludzie dookoła zaczną traktować cię jakbyś miał super-moce.

TL;DR

Mój skromny przekaz da się podsumować w czterech punktach:

  1. Bądź przedsiębiorcą, a nie pracownikiem
  2. Zacznij karierę od inwestycji w rozwój, a nie od maksymalnej pensji
  3. Inwestuj po drodze – ucz się cały czas
  4. Bierz pełną odpowiedzialność za problemy, rozwiązuj je. Traktuj współpracowników i szefa jako zasoby, a nie przedszkolankę

Na koniec dodam jeszcze, że plus powyższego podejścia jest też taki, że jak za 8 – 15 lat zniknie klasyczny stosunek pracy (o czym jestem mocno przekonany), to nie obudzisz się z ręką w nocniku i będziesz wiedział jak się zachować.

Cztery rodzaje recenzji online i jak sobie z nimi radzić?

Jeszcze jadąc tematem restauracyjno-gastronomicznym mam do dorzucenia kilka słów na temat recenzji konsumenckich. Nie trzeba chyba mówić, że gastronomia jak mało która branża jest „narażona” na wszędobylskich recenzentów.

W najprostszym wariancie recenzje konsumenckie można dzielić na 4 koszyki:

  1. Zaczynam od recenzji negatywnych, bo choć nie są one szczególnie częste wbrew temu co wydaje się większości managerów, to budzą jednak najwięcej emocji i lęku. Negatywna recenzja jeśli uzasadniona zasługuje na pochylenie się nad nią. Wyjdźmy do użytkownika osobiście i zapytajmy go co było nie tak i jak naprawić dany stan rzeczy. Uważam, że nawet niezadowolonych klientów i ich negatywne recenzje jesteśmy w stanie przekuć w sukces poprzez wyjście do nich z inicjatywą i chęcią naprawy ich negatywnego nastawienia do marki. Zaprośmy ich jeszcze raz, dajmy im coś szczególnego i zadbajmy o to aby napisali o „naprawionym” doświadczeniu w naszym lokalu.
  2. Pozytywne – z takich opinii cieszy się każdy, szkoda jednak że tak niewielu coś z nimi robi. Używajmy pozytywnych recenzji w różnych kontekstach, cytujmy je w ramach różnych social media i stosujmy jako dowód na to, że warto nas odwiedzić. Niezłym pomysłem jest nawiązanie kontaktu ze szczególnie dobrze nastawionymi użytkownikami i zbudowanie z nimi silnych relacji. Dzięki temu tworzymy dookoła lokalu grupę ambasadorów marki, która będzie aktywnie polecała nas swoim znajomym i ludziom w sieci, dzięki czemu zyskamy nowych klientów. Ludzie piszący dobrze o naszym biznesie zasługują aby otrzymać coś w zamian, nawet jeśli jest to dobre słowo i podziękowanie.
  3. Recenzje neutralne, zrównoważone – to właśnie te opinie są dla ciebie najlepszym źródłem informacji zwrotnych o twoim lokalu. Rzeczowo napisana opinia o dość neutralnym sentymencie jest często tą która zawiera bardzo konkretne wskazówki co poprawić i zmienić w lokalu, czy menu.
  4. Grupa najrzadsza ale jednocześnie najtrudniejsza, to hejty (z angielskiego to hate, nienawidzić) , czyli ludzie wulgarni, chcący bezinteresownie zaszkodzić, często rozkręcający spiralę nienawiści dla zabawy. Tego typu wypowiedzi to duży problem i jeśli sytuacja staje się nie do opanowania, warto skontaktować się z właścicielem serwisu w ramach którego są publikowane, zgłosić je jako nadużycia lub poradzić się agencji, która profesjonalnie zarządza krytyką online.

Dlaczego mówienie o social media w marketingu traci sens?

Marketerzy wciąż przyzwyczajeni są do używania terminu social media marketing. Wiem, bo sam często posługuję się tym określeniem kiedy mówię o Facebook-u, czy jakimkolwiek innym INTERAKTYWNYM działaniu marketingowym. Tymczasem wydaje mi się, że może powoli powinniśmy porzucać ten termin ponieważ po prostu przestaje różnicować działania marketingowe. Teraz  już prawie wszystko jest lub powinno być social.

SOCIAL NO-SOCIAL
Facebook

Twitter

Pinterest

Influencer marketing:

działania z blogerami

działania z YouTuberami

SnapChat

Instagram

LinkedIn

YouTube

Marketing via gry i aplikacje

Content marketing we wszelkich postaciach

Strony WWW

 

Display (dobry display też może być social!)

SEM

RTB

E-Mail Marketing (jak z displayem)

Do tego mamy jeszcze cały marketing offline, który jednak jak się dobrze zastanowić też powinien w efekcie (prędzej czy później) skończyć w social-u jako przedmiot dyskusji: widziałeś tą reklamę w TV? Masz tu link. Byłeś na tym evencie? Dostałeś tą nową promo-puszkę Coca Coli? Etc.

Jaka nauka płynie z takiego postawienia sprawy?

  1. Po pierwsze niemal wszystkie działania marketingowe jakie prowadzimy powinny uwzględniać powłokę społecznościową. W końcu na tym polega komunikacja: jedna jednostka (czy marka) mówi do innych jednostek i słucha tego co one mają jej do powiedzenia w zamian.
  2. Porzućmy myślenie typu: „trzeba zrobić kampanię socialową dla marki”. Ta kampania dzieje się w sieci i między ludźmi niezależnie od tego czy ją „robicie” czy nie. Decyzją jest tak naprawdę czy chcecie nią aktywnie i strategicznie zarządzać, czy wolicie sobie odpuścić (nieeeeeee!)
  3. Warto zawsze pamiętać i przypominać wszystkim dookoła, że obecne działania reklamowe zawsze powinny uwzględniać informację zwrotną od konsumenta. Komunikacja z natury jest procesem dwustronnym i tak naprawdę to pojawienie się „starych” mediów na jakiś czas uczyniło z niej coś co można by określić wykładem, który marki kierowały do konsumentów. Obecny marketing to nie wykład tylko seminarium, na którym konsumenci zadają pytania, prezentują swoje własne poglądy i chcą wpływać na to co mówi i w jakiś sposób działa marka.

Yo!

Długi wpis: Marketing online dla restauracji

Jak pokazuje nasze doświadczenie proces wyboru restauracji potrafi być bardzo złożoną drogą poprzez Internet. Na pewno warto zadbać o to aby na tej drodze konsument napotkał twoje drogowskazy i odnalazł właściwą ścieżkę – tą na której zależy i tobie. W niniejszym artykule postanowiłem zbudować solidną mapę, dzięki której każdy zainteresowany będzie mógł uświadomić sobie jak wiele korzyści można czerpać z dobrze zaplanowanej reklamy w sieci, a ci którym marketing online jest nieobcy zaktualizują swoją wiedzę o najważniejsze trendy.

  1. Mobilna strona internetowa – bez niej tracisz pieniądze Responsywna strona internetowa, czyli taka, która dostosowuje się do urządzenia na którym jest oglądana to zupełna podstawa. Pamiętajmy przy tym, że około 40% ruchu na stronach internetowych restauracji odbywa się poprzez telefony i tablety. Nie wolno tego lekceważyć. Każda restauracja powinna mieć dzisiaj witrynę dostosowaną do wymagań urządzeń mobilnych.
  2. Zaskakująca wartość sprzedażowa Facebooka Nikt chyba nie ma wątpliwości co do tego jak istotną rolę pełni Facebook w generowaniu czystej sprzedaży, czy budowaniu wizerunku i retencji klienta. Odpowiednie działania na Facebook obejmują kilka obszarów, przy czym niektóre z nich mogą być dla wielu restauratorów zaskakujące.
    1. Podstawą na pewno będzie odpowiednio stworzony fan page. Dla wielu lokali fan page staje się znacznie ważniejszy od strony internetowej, dlatego warto zadbać o to aby dobrze wyglądał i posiadał najważniejsze informacje, na podstawie których osoba może stwierdzić, czy oferta danej restauracji jest odpowiednia.
    2. Odpowiednio przygotowane posty sponsorowane i dokładnie targetowania komunikacja przekłada się na konkretne zamówienia. Sprzedaż klientów pozyskanych poprzez Facebooka zamykana jest przez telefon (rezerwacja stolika), czy w przypadku zamówień z dostawą poprzez stronę internetową i telefon.
    3. Zaskakujące może wydać się niektórym jak istotną rolę może pełnić komunikator Facebook. Dla jednego z naszych klientów restauracji Sushi Wola, komunikator jest równoprawnym miejscem składania zamówień, ustalania szczegółów dostawy, czy poszerzania wiedzy użytkowników na temat menu. Jestem przekonany, że komunikatory internetowe staną się dla restauracji jednym z podstawowych kanałów dotarcia do stałych klientów oraz obsługi zamówień.
  3. Bądź gotów na radzenie sobie z problemami w komunikacji online:
    1. Stwórz standard obsługi klienta poprzez internet
    2. Nie powierzaj swoich social media amatorom. Dobry manager social media musi być osobą doświadczoną, empatyczną i rozumiejącą twój biznes
    3. Bądź transparentny. Przyznawaj się jeśli popełniłeś błąd i spróbuj wynagrodzić to klientowi.
    4. Nie myśl, że jeśli nie ma cię w social media, to problem kryzysów i krytyki nie dotyczy cię. Właśnie wtedy jesteś najbardziej narażony.
  4. Konsument w ruchu, czyli Google Maps  Uważam, że odpowiedni profil restauracji w ramach google maps może w znaczący sposób wpłynąć na pozyskanie konsumentów, którzy nie mają czasu i będąc w nieznajomym rejonie miasta szukają czegoś na ząb. Ponad to na pewno pełnią one fundamentalną rolę w kierowaniu do naszego lokalu turystów, czy osób w podróżach biznesowych.
  5. Cztery rodzaje recenzji w sieci i co z nimi robić? Czy będą to recenzje w ramach Facebook, Google Maps, opinie zamieszczone w portalach takich jak Zomato (dawni Gastronauci), czy TripAdvisor – wszystkie one mają fundamentalny wpływ na konsumenta. Wiele restauracji pozostawia swoje profile w ramach portali gastronomicznych bez opieki, co stanowi fundamentalny błąd. W sytuacji w której nie śledzimy i nie reagujemy na to co piszą o nas konsumenci odpuszczamy bardzo zaangażowany fragment naszej grupy docelowej, który potencjalnie możemy zamienić w ambasadorów marki. Jak dzielę recenzje ze względu na jej wydźwięk i jak sobie z poszczególnymi typami recenzji radzić możecie poczytać w poście Cztery rodzaje recenzji w sieci i co z nimi robić?
  6. Jak działać na YouTube
    1. Spoty video w ramach YouTube możesz dokładnie targetować do swojej grupy docelowej, a płacisz tylko wtedy, kiedy osoba faktycznie zobaczyła twój film do końca – nie wyrzucasz pieniędzy w błoto kupując „pusty” czas antenowy.
    2. Zdobywaj wideo-referencje klientów- czemu nie zaproponować darmowego deseru dla każdego klienta, który jest gotów wystąpić przed kamerą i powiedzieć kilka słów o restauracji, atmosferze, menu lub pracownikach? Z tego typu referencji można tworzyć dynamicznie zmontowane, krótkie filmy, lub zamieszczać je pojedynczo
    3. Poradniki- poproś szefa kuchni aby przekazał widzom kilka wskazówek lub trików kulinarnych. To samo możesz zrobić z utalentowanym barmanem, czy baristą.
    4. Nagrywanie specjalnych wydarzeń – czy to zbiórkę pieniędzy na cele charytatywne, targ śniadaniowy czy też muzyka na żywo, warto uchwycić te szczególne chwile na wideo.
    5. Poznaj nasz personel – każdego tygodnia przeprowadź wywiad z osobą z personelu
    6. Wideo menu – sfilmuj swoje dania, dodaj głosową narrację zachęcającą widzów do spróbowania nowości.
  7. Możliwości Instagram dla restauracji
    1. W kreowaniu doświadczenia związanego z twoja restauracją na Instagram chodzi o coś więcej niż to, co goście zobaczą na talerzu. Pokaż atmosferę, przyjazny personel, popisowe koktajle, imprezy okolicznościowe, catering i ogólny wystrój.
    2. Oczywiście, chcemy także pochwalić się naszym jedzeniem. Nie ma potrzeby robić całego menu w wersji online, ale zdecydowanie warto pokazać swoje najlepsze pozycje. Połączenie świetnie wyglądającego zdjęcia dania, ludzi delektujących się koktajlami kręcących się wokół baru, nowych pozycji w menu i napojów, uśmiechniętej obsługi, pracowitych kucharzy i specjalnych wydarzeń stworzy wizerunek w sieci, który pomoże potencjalnym gościom w wyborze miejsca.
    3. Instagram jest tez świetnym miejscem do prowadzenia konkursów, które możemy realizować poprzez tworzenie własnych hashtagów (haseł opatrzonych znakiem „#”)
    4. Wrzucanie na oficjalne konto zdjęć zza kulis funkcjonowania lokalu pozwala utworzyć osobistą więź z gośćmi i wzbudzić w nich głębsze emocje wobec marki, nie tylko jedzenia. To nie tylko dawanie klientom możliwości zerknięcia na procesy zachodzące w lokalu od kuchni.
  8. SnapChat platforma dotarcia do młodych Jest to aplikacja o charakterze komunikatora, w którym zamiast tekstu przesyłane są tzw. snapy, czyli zdjęcia oraz krótkie filmy, które można opatrzyć komentarzami, dorysowywać coś do nich, czy dodać specjalne naklejki i ikonki. W ramach tej platformy możemy pokusić się o następujące działania:
    1. Komunikacja przy pomocy SnapChat jest najbardziej osobista ze wszystkich social media i doskonale nadaje się do pokazania wewnętrznego życia firmy
    2. Świetnym pomysłem może okazać się przekazywanie poprzez SnapChat tajnych kodów rabatowych i kuponów tylko dla śledzących nas użytkowników. Buduje to ekskluzywność tej grupy oraz świetnie wpływa na jej zaangażowanie i lojalność
    3. Rzucaj wyzwania – ukryj niespodziankę gdzieś w swoich Snapach, dając klientom 10 sekund (lub mniej), aby ją znaleźli . Ci, którzy znajdą niespodziankę, wygrają bonusy!