Traffic wydawców z Facebook-a zastępuje AMP od Google

Nie od dzisiaj wiadomo, że Facebook pociął zasięgi wydawcom. W przyrodzie nic nie ginie i na to miejsce wszedł Google ze swoim formatem AMP.

Ruch Google Vs Facebook
Google mobile search generuje co raz więcej ruchu na stronach wydawców

Accelerated Mobile Pages (AMP) to format dzięki któremu wydawca hostuje swój content bezpośrednio na serwerach Googla, dzięki czemu osiąga szybkie ładowanie contentu. Googlując na pewno spotkaliście się już ze znaczkiem błyskawicy i szybszym ładowaniem treści. Rozwiązanie to sprawdza się zwłaszcza w kanale mobilnym.

Efekty? Dla przykładu w pierwszym tygodniu lutego Google wygenerowało o 40% więcej ruchu na stronach wydawców internetowych niż w odpowiednim okresie rok temu.

Krótka rada

Dzisiaj każda marka jest wydawcą. Zadbaj żeby na twoim blogu / stronie został wykorzystany format AMP.

Cztery rodzaje recenzji online i jak sobie z nimi radzić?

Jeszcze jadąc tematem restauracyjno-gastronomicznym mam do dorzucenia kilka słów na temat recenzji konsumenckich. Nie trzeba chyba mówić, że gastronomia jak mało która branża jest “narażona” na wszędobylskich recenzentów.

W najprostszym wariancie recenzje konsumenckie można dzielić na 4 koszyki:

  1. Zaczynam od recenzji negatywnych, bo choć nie są one szczególnie częste wbrew temu co wydaje się większości managerów, to budzą jednak najwięcej emocji i lęku. Negatywna recenzja jeśli uzasadniona zasługuje na pochylenie się nad nią. Wyjdźmy do użytkownika osobiście i zapytajmy go co było nie tak i jak naprawić dany stan rzeczy. Uważam, że nawet niezadowolonych klientów i ich negatywne recenzje jesteśmy w stanie przekuć w sukces poprzez wyjście do nich z inicjatywą i chęcią naprawy ich negatywnego nastawienia do marki. Zaprośmy ich jeszcze raz, dajmy im coś szczególnego i zadbajmy o to aby napisali o „naprawionym” doświadczeniu w naszym lokalu.
  2. Pozytywne – z takich opinii cieszy się każdy, szkoda jednak że tak niewielu coś z nimi robi. Używajmy pozytywnych recenzji w różnych kontekstach, cytujmy je w ramach różnych social media i stosujmy jako dowód na to, że warto nas odwiedzić. Niezłym pomysłem jest nawiązanie kontaktu ze szczególnie dobrze nastawionymi użytkownikami i zbudowanie z nimi silnych relacji. Dzięki temu tworzymy dookoła lokalu grupę ambasadorów marki, która będzie aktywnie polecała nas swoim znajomym i ludziom w sieci, dzięki czemu zyskamy nowych klientów. Ludzie piszący dobrze o naszym biznesie zasługują aby otrzymać coś w zamian, nawet jeśli jest to dobre słowo i podziękowanie.
  3. Recenzje neutralne, zrównoważone – to właśnie te opinie są dla ciebie najlepszym źródłem informacji zwrotnych o twoim lokalu. Rzeczowo napisana opinia o dość neutralnym sentymencie jest często tą która zawiera bardzo konkretne wskazówki co poprawić i zmienić w lokalu, czy menu.
  4. Grupa najrzadsza ale jednocześnie najtrudniejsza, to hejty (z angielskiego to hate, nienawidzić) , czyli ludzie wulgarni, chcący bezinteresownie zaszkodzić, często rozkręcający spiralę nienawiści dla zabawy. Tego typu wypowiedzi to duży problem i jeśli sytuacja staje się nie do opanowania, warto skontaktować się z właścicielem serwisu w ramach którego są publikowane, zgłosić je jako nadużycia lub poradzić się agencji, która profesjonalnie zarządza krytyką online.

Dlaczego mówienie o social media w marketingu traci sens?

Marketerzy wciąż przyzwyczajeni są do używania terminu social media marketing. Wiem, bo sam często posługuję się tym określeniem kiedy mówię o Facebook-u, czy jakimkolwiek innym INTERAKTYWNYM działaniu marketingowym. Tymczasem wydaje mi się, że może powoli powinniśmy porzucać ten termin ponieważ po prostu przestaje różnicować działania marketingowe. Teraz  już prawie wszystko jest lub powinno być social.

SOCIAL NO-SOCIAL
Facebook

Twitter

Pinterest

Influencer marketing:

działania z blogerami

działania z YouTuberami

SnapChat

Instagram

LinkedIn

YouTube

Marketing via gry i aplikacje

Content marketing we wszelkich postaciach

Strony WWW

 

Display (dobry display też może być social!)

SEM

RTB

E-Mail Marketing (jak z displayem)

Do tego mamy jeszcze cały marketing offline, który jednak jak się dobrze zastanowić też powinien w efekcie (prędzej czy później) skończyć w social-u jako przedmiot dyskusji: widziałeś tą reklamę w TV? Masz tu link. Byłeś na tym evencie? Dostałeś tą nową promo-puszkę Coca Coli? Etc.

Jaka nauka płynie z takiego postawienia sprawy?

  1. Po pierwsze niemal wszystkie działania marketingowe jakie prowadzimy powinny uwzględniać powłokę społecznościową. W końcu na tym polega komunikacja: jedna jednostka (czy marka) mówi do innych jednostek i słucha tego co one mają jej do powiedzenia w zamian.
  2. Porzućmy myślenie typu: „trzeba zrobić kampanię socialową dla marki”. Ta kampania dzieje się w sieci i między ludźmi niezależnie od tego czy ją „robicie” czy nie. Decyzją jest tak naprawdę czy chcecie nią aktywnie i strategicznie zarządzać, czy wolicie sobie odpuścić (nieeeeeee!)
  3. Warto zawsze pamiętać i przypominać wszystkim dookoła, że obecne działania reklamowe zawsze powinny uwzględniać informację zwrotną od konsumenta. Komunikacja z natury jest procesem dwustronnym i tak naprawdę to pojawienie się „starych” mediów na jakiś czas uczyniło z niej coś co można by określić wykładem, który marki kierowały do konsumentów. Obecny marketing to nie wykład tylko seminarium, na którym konsumenci zadają pytania, prezentują swoje własne poglądy i chcą wpływać na to co mówi i w jakiś sposób działa marka.

Yo!

SnapChat na serio

  • Dzisiaj nasz Krzysiek opowiadał o SnapChat na konferencji Briefu, co skłania mnie do przedstawienia Wam kilku faktów na temat tej appki. W punktach:
  • Ewaluacja na poziomie 16 miliardów $
  • Dziennie generuje ponad dwa miliardy odsłon video
  • Dziennie na aplikacji komunikuje się niemal 100 milionów użytkowników
  • Wideo na SnapChat to w pełni mobilne doświadczenie, co widać po jego pionowym formacie. Skutkuje to tym, że użytkownicy wykazują znacznie większą chęć obejrzenia danego wideo / reklamy do końca. Aż 9 krotnie większą w porównaniu do standardowego horyzontalnego formatu.
  • SnapChat nie daje opcji targetowania  kampanii po użytkowniku. Kampanie kierować można po Live Stories, kanałach Discover, płci i geolokalizacji
  • Treść reklamy video na SnapChat ma być realnie osadzona w kontekście treści w której jest emitowana
  • Geolokalizacja reklamowa na SnapChat oznacza, że można dać użytkownikom możliwość doklejania do swoich snapów filtrów / naklejek, w momencie kiedy znajdują się w przestrzeni twojego biznesu (np. w hotelu, czy McDonaldsie)
  • SnapChat to ciągły rozwój i zmiany. Wciąż nie wiemy jakie funkcje aplikacja będzie posiadała, a jakie odpadną.
    • Np. ciekaw jestem przyszłości kanałów Discover, które choć spotkały się ze świetnym przyjęciem, to ich statystyki pokazują, że popularność materiałów wideo wyświetlanych w ramach kanałów spada – nawet o 30 – 50% od odpalenia funkcji.

bulski snapchat brief

 

Informacyjna dieta, czyli content curation + lista najlepszych narzędzi do selekcji informacji

  • Content curation to bardzo istotne zagadnienie, które chyba nie doczekało się odpowiednika w języku polskim.
    • Pewnie głównie dlatego, że prosta kalka z angielskiego daje nam coś w okolicach “kustosza”. Szkoda, bo słowo jest bardzo potrzebne i oznacza proces zbierania, organizowania i prezentowania informacji na dany temat, lub pod zainteresowania i gusta danej osoby.
  • Ni mniej ni więcej content curation to to co dostajesz w strumieniu postów od Facebooka (to Fejs jest twoim “curatorem”), czy w wybranych klipach wideo serwowanych nam przez SnapChat.
  • Odrębnym pytaniem jest, czy CHCESZ aby to te firmy decydowały o tym co zobaczysz. Pewnie na obecną chwilę nie ma to jeszcze znaczenia fundamentalnego, ale kierunek rozwoju sposobów konsumowania mediów przez masy jasno pokazuje, że internet co raz bardziej zaczyna przypominać starą dobrą TV. Różnica polega na tym, że w telewizorze to szef programu dobiera ci papkę, a na fejsie jest to algorytm zaprojektowany do tego celu.
  • O ile na człowieka zatrudnionego w TV raczej pojedyncze jednostki nie mogą mieć wpływu, to fajnie byłoby widzieć świat w którym portal społecznościowy oddaje w ręce użytkownika decyzje co ten chce, a czego nie chce widzieć.
    • Inna sprawa, że pewnie nigdy coś takiego się nie wydarzy
      • (tak tak, reklamki! to one są królem)
      • to samo tyczy się SnapChata i ich wideo… ta historia jeszcze na pewno rozwinie się w jakimś ciekawym kierunku
  • Niezależnie od powyższych przypadków dobierania treści na masową skalę dla masowego użytkownika, który pewnie nawet nie do końca jest świadomy w czym uczestniczy, mamy też serwisy dla nieco bardziej selektywnych ludzi. Są bardzo przydatne, więc postawiłem zmontować moją własną listę rozwiązań do filtrowania sieci, które mogę polecić. Oto ona:
    • Pinterest – Pinterest chyba wszyscy znają, ale nie mogło zabraknąć go na tej liście
    • Flipboard – możesz zbudować tu sobie swój własny magazyn w którym będziesz otrzymywał wiadomości, informacje i artykuły z wybranych dziedzin, video, a nawet to co u znajomych z social media
    • Pulse – appka od LinkedIn ułatwiajaca życie w mobile. Treści masz filtrowane z najlepszych źródeł newsowych
    • Pocket – The Pocket app lets users save articles, videos or other various content on the web directly from their browser or from apps such as Twitter, Flipboard, Pulse and Zite.
    • Feedly – Nie wiem czy gimbaza pamięta, ale kiedyś RSS były „modne“. Dalej są super użyteczne i sieć nimi stoi, tyle że stały się nieco bardziej „niewidzialne“ dla bardziej swiadomych userów polecam Feedly jako agregator RSS
    • Storify – zbieraj informacje z social media (Twitter!) i montuj je w sensowne „stories“. Bardzo dobre dla domorosłych kuratorów (kuuurde, no brakuje tu polskiego słowa)
    • Paper.li – jeśli chcesz budować „własną gazetę“ na potrzeby promocji firmy, edukowania pracowników, czy po prostu po to by ją sobie czytać nie błąkając się po sieci od linki do linku Paper.li jest dla ciebie.
    • Circanews.com – dobre na mobile i szybkie na desktop. Dość świeża usługa, która zatrudnia pro-kuratorów w celu budowania szybkich streszczeń i wycinków informacji z różnych kategorii tematycznych. Genialne na telefonie.
    • Alltop.com – polecam jako źródło niezłych, przefiltrowanych feedów do twojego czytnika RSS. Jako prasówka średnie, ale jako discovery tool niezłe

 

 

The Daily Advertorial

  • Tak wkrótce nazywał się będzie twój dziennik…
  • Bardzo wiele osób jest dzisiaj pod wrażeniem informacji o niewypłacalności Gigaom.com, która to witryna była świetnym źródłem informacji o nowych technologiach.
  • Mieli prawie 6,5 miliona unikalnych userów miesięcznie, a teraz piszą tak:

Gigaom recently became unable to pay its creditors in full at this time. As a result, the company is working with its creditors that have rights to all of the company’s assets as their collateral.

  • Według niektórych opinii winna jest niska cena reklamy w sieci oraz super-niska cena reklamy w kanale mobile, który ma olbrzymie znaczenie, ponieważ przejście na urządzenia mobilne odbywa się bardzo gwałtownie
    • Nawet bardziej gwałtownie, niż przejście z mediów drukowanych na digitalowe
  • A co nas obchodzi los jakiegoś tam portalu ze stanów? To zależy od tego czy TOBIE zależy na czytaniu wiadomości, które mają faktyczną wartość. Portale takie jak Buzzfeed.com poradzą sobie – one po prostu sprzedają swoje treści reklamodawcom. W takim przypadku to treść jest reklamą (skądinąd chwalona przeze mnie za skuteczność reklama natywna). Jeśli zadowala cię konsumpcja tego typu publikacji, to dla ich twórcy hajs się zgadza. Gorzej jeśli masz czasem ochotę na coś wartościowego.
  • Wniosek: Dobre treści muszą stać się treściami płatnymi – inaczej utracimy je zupełnie na rzecz jednego wielkiego advertorialu!!!